Jestem wsciekła ,bo skasowałam sobie posta przedwczorajszego.Nie odtworze go teraz,nie ma szans,piszę spontanicznie i nie pamietam o czym był dokładnie post.Przypominam tylko sobie,że dołączyłam 3 foty przedstawiające moja skłonnosc do magazynowania rzeczy "do dania komuś".Sa to pieterka reklamówek z tymi rzeczami.Teraz jak robie minimalistyczne porządki to przyznam ,że większośc ląduje obok śmietnika.Zawsze ktoś sobie weźmie ,a propos ja parę dni temu zanosząc swoje skarby zobaczyłam obok kontebnera w idelanym stanie kosz wiklinowy i decyzja była szybka aczkolwiek przemyslana,bo od razu wzięłam pod uwagę kwestie przydatności i estetyki .Porwalam więc kosz do domu :)Daje fotki przedstawiające woromanię domową :)Na trzeciej fotografii znajduje sie szklana szafka do ktorej na razie dałam naczynia typu talerze kubki,sztućce nie używane na codzień.
A to fota fragmentu kuchni po sprzątnięciu kilku szpargałow ,niestety nie mam jak wyglądało wcześniej
poniedziałek, 24 lutego 2014
czwartek, 20 lutego 2014
19-02-20114
Widzę pozytywy wynikające z tego iż zaczęłam oczyszczac sie z toksyn pod postacią zbędnych zaśmiecających mieszkanie i umysł rzeczy,codziennie robie po jednej połce teraz,wczoraj przyczepilam się do ściany,pościągałam obraz.ów kilka,pocztówek,kolczyki ,które były przyczepuione do gabki,żęby się nie gubiły,niby praktyczne asle kolekcja kurzu na nich tworzyła swoistego rodzaju biżuterię :) miałm mnóstwo pudełeczek,pierdułeczek do ktorych nic konkretnego nie wsadzałam,znajdowaly sie w nich np znaleziona śrubka,klocek,jeden kolczyk bez pary,inny do wiecznej naprawy ,guziczek i wiele by wymieniać,po prostu takim misz masz ,co znalazlam to wrzucalam i takich pudeleczek skrzyneczek mam mnostwo :( jeszcze zeby było mało,puszki z jakiejs kawy,pudełeczka po perfumach są pełne też takich "gadzetów".Babauta zaleca,żeby pozbywać sie każdej rzeczy świadomie ,więc jest to dośc czasochłonne,jest tyle pożegnań z bzdurnymi rzeczami ale jednak.Ale uczucie satysfakcji poźniej jest niesamowite.Ze ściany jak już wspomniałam pościągałam min obrazy,fajnie,że wisialy i były nawet podarowane przez kogos własnorecznie namalowwane,narysiowane ale nie pasowały po prostu,wisiaąły bo wypadało powiesic .wczoraj zrobilam krotkie ciecie,swoj obrazek też ściagnęłam,sama nie wiem po co wisiał ,namalowałam go dawno temu,towarzyszyły temu stare uczucia do kogos sprzed mojego męża,az głupio o tym pisać ,jakby nie było to ta energia płynąca między mną a tym co ten obraz dla mnie znaczył towarzyszyła mi jakoś podświadomie a po co?Oczyścilam sie z niego,schowałam go swoich pamiatek,niech sobie leży,bo należy do moich wypocin artystycznych ,niech sobie będzie.Ściana jest jedna praktyczmnnie pusta ale tymczasowo,dojrzewać będzie do stylu jakiegos ,ktory chcę ustalić z mężem-chomikiem :)
Chce się podzielić jeszcze jednym fajnym pomysłem ,przeczytałam go wczoraj na którymś z blogów minimalistów polskich.Pomysł na nie gromadzenie gazet,jeśli trzymasz gazetę ze względu na ciakwy artykuł to możesz zrobić zdjęćie artykułowi ,dać na kompa i dać go sobie na maila.To mi sie bardzo spodobalo,ani nie zasmicasz półki,ani kompa,niech mail sobie trzyma,opiszesz sobie ładnie jakiś folder i gotowe!super sprawa,zrobię sobie kiedys taki dzień,usiądę ze sterta gazet i porobie foty.A co do kompa ,oczyszczam swoj dysk powolutku ale ważne ,że do przodu,kilka zdjęc kasuję,film do którego nie wrocę i jakoś to idzie.
Co doćwiczeń ćwiczyłam wczoraj Skalpela Ewy Chodakowskiej.Musiałam pokonać LENIA ale sie udalo,po czlowiek jest zawsze zadowolony choć zmordowany :)
Przecytałam tez na blogu innym,żeby nie narzucac sie swoim bliskim ze zmianami jakie sie tworza w naszym wnetrzu,powiem szczerze ,nie jest to latwe.Mmay wspołny pokoik,ociężąłuy przez mnoswtwo Strasznie Ważnych Bzdur.Z jednej strony maz sie cieszy,bo przedstawiam Mu jasne strony księzyca :)np to że poszukiwania zaginionej danej rzeczy bedą krotsze,to Mu sie podoba ,ale wiadomo ,jak wychodzi w praniu to juz mniej jest zadowolony,bo nie lubi zmian,jak w kuchni wymaga porządku na perfekt to w innych pomieszczeniach jest Mu to calkiem obojetne a lubi mieć wokoł siebie przerózne rzeczy,a ja w trakcie segregacji daje gwoxdziki do gwoździków,plyty do plyt,i różne inne rzeczy.Chioć o większości nie pamieta i nie uzywa to jak zobaczy że gdzieś jest przestrzen wieksza niz wczesniej to od razu niucha co brakuje :D a często sztuczny tłum byłm w danym miejscu,wystarczy ze pudełko z jakiegos sprzętu juz po gwarancji,stare bilingi,papierki ,rysunki dzieci w przerożnych miejscach,ja na razie zagospodarowalam wielkie pudlo po max pizzy i tam wsadzam rysunki jakie znajdę na drodze .
Idę spać,żeby sie zregenerować ,oczyszczanie się z nadmiaru jest pieknym aczkolowiek absorbującym zajęciem zwłaszcza dla ludzi ,ktorzy tak jjak ja nie potrafia poprzestać na jednej połeczce bo chcą się uporac jak najszybciej z namnozonym "bogactwem "mentalno-maniakalnym :)Dopbrej nocki :)
środa, 19 lutego 2014
15-02-2014
Dzisiaj zawaliłam pod kątem braku ćwiczeń i nieregularnego jedzenia.Trudno.Tak wyszło. Zrobiłam sobie tez wolne od rewolucji minimalistycznej ,przez te kilka dni opróżniłam kilka półek z nadmiaru ,aż odetchnęły,aż przyjemnie patrzeć ,to mnie motywuje do dalszych eksterminacji :) jednym z celów jest ograniczenie ilości skarpet,jest odwieczny problem ze skarpetami do pary,jak nie mogę znaleźć to kupuje następna itd w efekcie jest specjalna poducha wypełniona po brzegi skarpetami nie do pary :) wiem ze to bzdurne ale tak to się przez lata nagromadziło. Co jakiś czas wywalam na podłogę cala zawartość i poszukuje zaginionych par,zdradza się coś znaleźć,ile radości przy tym,jakbym kupiła nowe :D Ale jest to błędne kolo które muszę przerwać.
Dziś spędziłam czas na czytaniu Biblii i artykułu o treści religijnej,rozmyślaniu,analizowaniu...
Uczyłam się tez z synem o Krzyżackim zakonie,z córką pograłam w warcaby które kupiłam spontanicznie w kiosku,pomyślałam ze to pasuje do mojej projekcji minimalistycznej,mniej pluszaków,więcej gier,żeby spędzać więcej czasu z dzieciakami :)
Dziś spędziłam czas na czytaniu Biblii i artykułu o treści religijnej,rozmyślaniu,analizowaniu...
Uczyłam się tez z synem o Krzyżackim zakonie,z córką pograłam w warcaby które kupiłam spontanicznie w kiosku,pomyślałam ze to pasuje do mojej projekcji minimalistycznej,mniej pluszaków,więcej gier,żeby spędzać więcej czasu z dzieciakami :)
poniedziałek, 17 lutego 2014
piątek, 14 lutego 2014
Zmiany.Minimalizm.Ćwiczenia.
No i od razu postanowiłam wdrażać w życie pomysły na szczęście ;) Czuje ze będzie to ciężka walka ze sobą ,mam tez dwójkę dzieci,męża zbieracza I kategorii i mamę która ma dożo rzeczy których nie używa a zal jej wyrzucić.Nie będzie łatwo,o nie :(
Pierwsza sprawa ,która wprowadzać zaczęłam przedwczoraj siadać 2 minuty w ciszy i spokoju żeby nasłuchiwać swojego oddechu.Niestety na razie ponoszę fiasko,bo przedwczoraj wsłuchałam się za bardzo w tykanie zegara i zaczęłam myśleć o tym ile to jest 2 minuty i czy na telefonie sobie nie ustawić żeby mi zadzwonił po tym czasie.Więc o oddechu zapomniałam.Wczoraj natomiast zrobiłam sobie 2gie śniadanie,kawę,położyłam,nie było nikogo w domu,zamknęłam oczy usiadłam wygodnie,zaczęłam słuchać swojego oddechu ,słyszałam jego rytm ale zaczęłam słyszeć coś nie przypominającego mi moje odgłosy żywotne,coś ciamkało ,skusiło mnie otworzyć oczy i ujrzałam dwa moje koty ciamkające mój ser na kanapce i pasztet sojowy!No i po medytacji! :D Zaraz przyszedł któryś z domowników i potem już nie miałam weny .
Wprowadziłam jeszcze jedno zadanie od wczoraj,wiem ze Leo nie zaleca dwóch zadań naraz ale to które wybrałam już tak napęczniało w mojej głowie ,ze musiałam je zacząć.Jest nim sprzątanie polek,szafek. Udało mi się wczoraj wywalić dwa wory i pudło rzeczy,ozdób które zbierały tylko kurz.Podoba mi się bardzo ta zasada dzielenia rzeczy te na które kocham,te których się pozbywam i te ewentualnie których nie jestem pewna i daje na pól roku do pudla żeby po upłynięciu tego czasu zobaczyć czy są potrzebne i kochane :)
Wczoraj się zabrałam za kuchnie,zminimalizowałam na razie sztućce kubki talerze do 5 sztuk . Każdy wybrał sobie po sztuce ,no i miski na zupę ,zapomniałam ,każdy wybrał po sztuce a resztę trochę wyniosłam,resztę schowałam do szafki z naczyniami,wiecie takie szafki były modne trochę temu,stały w pokojach,oszklone a na nich przeróżne kieliszki,szklaneczki,talerzyczki,mamy takową bo jak nie :)i na razie ścieśniłam te kieliszeczki,i inne pierduleczki i wcisnęłam tam kuchenne zastawy/zasrawy :D zrobiło się luźniej w kuchni w paru miejscach,uff,odetchnęłam trochę.Wiąże się z tym innego rodzaju ulgą-nie zaleganie sterty brudnych kubków w rożnych miejscach,talerzy,misek i udawanie ze to nie ja zostawiłam/em.Teraz każdy wie,w czym pije i je i wiadomo kto com i jak :).
Dzisiaj zabrałam się za garnki,wyciągnęłam wszystkie,popatrzyłam które się powtarzają wielkością,które tez są bardziej oszczędne w zużywaniu gazu w sensie w których się szybciej coś gotuje i zredukowałam ilość niebagatelna pokrywek .czuje się lepiej,leży pudło z tymi rzeczami w przedpokoju czekam na wieczór aż je wyniosę,ktoś może skorzysta.Z 4 patelni pozbyła się na razie 1 ,przyjdzie czas ze jeszcze jedna tez szurnę :)Będę się starać dawać wpisy o moich postępach, bo wiem jak motywuje czytanie o tym ze ktoś się tez zmaga ze zbieractwem. Dzisiaj pozbyłam się tez polowy reklamówek i reklamoweczek ,pamiętam jak babcie zbierała,bo się przydadzą :) Teraz ja ten proceder kontynuuje ale koniec z tym!Miałam specjalna szafkę na worki reklamówki,nie mieściły się w niej!!!Teraz jest pusta i szczerze mówiąc nie mam na razie pomysłu co do niej dać :D bo mam problem ogólnie z użytkowaniem mebli,wiem ze to śmieszne ale tak jest.Nie wiem co lepiej dać na gore co na dol,co tam a co tu.
Musze się poduczyć tego,mam 32 lata,i stara kopa się uczy ale na naukę nigdy za późno :)
Robie tez równocześnie od miesiąca inne wyzwanie,ćwiczę z Ewa Chodakowska,mąż mi kupił kalendarz jej autorstwa,wiec ćwiczę i staram się zdrowo jeść a o tym Leo Babauta tez mówi wiec cool :)
czwartek, 3 lutego 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Witam
- Jadzierek
- Przemyśl, podkarpatka, Poland
- Jestem z urodzenia krakowianka a z mieszkania przemyśanką.lubię aparatem chwytac a pożniej podziwiać piękno nie mojego zdjęcia ale tego co akurat się na nim znajduje.Zachwyca mnie geniusz Mistrzowskiego Wykonawcy tego wszystkiego.Staram sie tez cały czas wprowadzac zmiany do życia swojego ,zmierzać sie ze swymi niedoskonalosciami ,skłonnościami do depresyjnych dołow,melancholii na zmianę z wyskokami energii,jak w totolotku :)Zabrałam się więc za minimalizm i ćwiczenia z Ewa Chodakowską,lubie taki wycisk :)
Archiwum bloga
-
▼
2014
(8)
- ▼ 03/23 - 03/30 (1)
- ► 02/23 - 03/02 (3)
- ► 02/16 - 02/23 (3)
- ► 02/09 - 02/16 (1)
-
►
2011
(2)
- ► 01/30 - 02/06 (2)
-
►
2010
(25)
- ► 03/28 - 04/04 (1)
- ► 02/07 - 02/14 (4)
- ► 01/31 - 02/07 (20)





